wełna

sobota, 25 lutego 2017

Kolorowo i co dalej ?

Pogoda za oknem nie napawa optymizmem. Brak kolorów , szaro-buro działa na niektórych bardzo negatywnie :( Miedzy innymi na mnie , niestety. Żeby umilić sobie czas oczekiwania na wiosnę , uprzędłam kilka nowych nitek . Co z nich będzie ? Jeszcze nie wiem, na razie chodzi mi po głowie , wzór wrabiany ? O ty pózniej : Na pierwszy ogień idzie moja nowa wełenka w kolorze szafirowo-zielono - niebieskim. Było to nieprzewidziane farbowanie , ponieważ nitka już była zafarbowana na niezbyt udany zielono-żółty kolor. W ogóle nie miałam na nią pomysłu , więc buch do gara gdzie rozpuściłam barwnik szafirowy , niebieski i ciut błękitnego i efekt końcowy bardzo mi się podoba. Do zrobienia nitki użyłam wełny pod nazwą Romney Skandynawski , wełna z charakterem , lekko podgryzająca z włoskiem. Uwielbiam takie wełny niż np merynos . Ja po prostu muszę czuć tą wełnę na sobie i gryzienie mi w ogóle nie przeszkadza. Tym razem skręciłam dwie pojedyncze nitki , czyli zwyczajna 2 ply , WPI 27 , 175 g - 675 m




 Drugą niteczką , zrobioną w ostatnim czasie są gradienty uzyskane w połączeniu trzech barwników : wiśniowy , różowy  i dziki róż. Efekt też nie zamierzony i chyba nie do powtórzenia. Najbardziej ekscytuje mnie moment oczekiwania jak wyjdzie zafarbowana wełna. Nigdy nie wiesz jaki będzie efekt końcowy i to w tym wszystkim jest najlepsze. I z reguły takie barwienie jest nie do powtórzenia. Niteczka została zrobiona z wełny nowozelandzkiej , skręt navajo 230 g -849 m WPI 26




 Jeszcze wspomnę na koniec o pewnej technice robienia na drutach , która mnie bardzo zafascynowała tj. Fair Isle o której możecie poczytac i pooglądać na blogu Kariny Fair Isle . Poczyniłam już pewne próby , ale o nich napiszę na pewno w następnym poście. Jeszcze powiem , że prace Kariny to istne dzieła sztuki. To by było tyle na dziś. Pozdrawiam , miłej soboty. 
Moje pierwsze nieśmiałe próby - oczywiście moja wełna w roli głównej

1 komentarz: