wełna

sobota, 2 czerwca 2018

Magia wzorów wrabianych

Witam znowu po długiej nieobecności na moim blogu. Długo mi zeszło , żeby zebrać się za napisanie nowego postu. W moim życiu jak zwykle dzieje się bardzo dużo , ale mimo braku czasu znajdę chwilkę , aby zabrać się za to co lubię najbardziej. Jeżeli chodzi o przędzenie to na razie nie powstają nowe nitki , może wkrótce skończy się ten zastój. Ostatnio zapałałam ogromna miłością do wzorów wrabianych. Powstają namiętnie skarpety ( mimo wysokich temperatur ) Ostatnio zrobiłam takie :)
 Kolejne dwie pary powstały trochę wcześniej.

 Oczywiście nie tylko robię skarpety powstaje , również coś większego , czyli sweter rozpinany, robiony na okrągło i przecinany z zamkiem. I jeśli znudzi mi się praca nad nim , robię skarpety. Jak widać na zdjęciu , robótka juz jest prawie na finiszu. Bo ja oczywiście zamiast najpierw zrobić rękawy to ja przecięłam dzianinę i wszyłam zamek, wszystko ręcznie. Nie mówiąc o tym , że takie wszywanie to naprawdę mozolna praca. Robiąc to myślałam , że już długo takiego nie zrobię. A jednak ? Teraz na drutach kolejny taki projekt, który już nie będzie przecinany. Jaki będzie jego finalny wygląd to sama nie wiem , ponieważ moje projekty są tworzone z głowy i ulegają , różnym koncepcją w trakcie dziergania. 
Bardzo lubię takie połączenia kolorystyczne czyli szarości i różne dodatki.




 Tak naprawdę nie wiem kiedy powstanie następny post , ponieważ u mnie zaczyna się sezon remontowy. Pod koniec czerwca wymiana okien a pózniej przeróbka pokoju dzieciecego. Mam nadzieje ,że mi się uda coś wcześniej napisać i pokazać. Pozdrawiam wszystkich.

niedziela, 29 kwietnia 2018

I znowu mnie nie było

Jak zwykle obiecuję sobie , że będę częściej dodawać posty na moim blogu , ale niestety nie udaje mi się dotrzymać danego słowa. Powodów i wymówek jak zwykle mam wiele : a to nie mam czasu, nie ma o czym pisać , nie ma weny twórczej , a to dzieci wymagają większej uwagi i w końcu jakiś dołek psychiczny , który powoduje u mnie nie możność zrobienia czegokolwiek. Ostatnio powiedziałam dość tego trzeba się , postawić do pionu. Ostatnimi czasy dużo swojego czasu poświęciłam ogrodowi , ale o tym póżniej . Obecnie udało mi się skończyć skarpety ( wzór zaczerpnięty z Dropsa) , wzór wrabiany, włóczka skarpetkowa , tylko nie wiem jaka bo brak metki.


 W sumie chociaż to jedno udało mi się skończyć. Mam jeszcze sweter , który czeka na dokończenie rękawa , ale wchłonęły mnie skarpety :) 
 Jak pisałam wcześniej ostatnimi czasy buszuję w ogrodzie , nastąpiło w nim wiele zmian . Powstał między innymi kącik wytchnienia w którym przędę i robię na drutach. Oto kilka zdjęć i moje ukochane funkie (hosty w wszelakich donicach )
Moje prywatne oczko wodne, powstało ze starej balii ocynkowanej wykopanej na strychu. Mini pompka solarna, lubię plusk wody.


Tu moje ukochane hortensje ale funki jeszcze nie widać. W obecnym czasie już są na wierzchu :)




Tutaj odpoczywam i tworzę.
Życzę miłej niedzieli. Pozdrawiam cieplutko.

niedziela, 4 marca 2018

Dużo pomysłów...

Ostatnio kłębi się w mojej głowie , dużo projektów nie doprowadzonych do końca.... Taki mój słomiany zapał. Tak się zastanawiam czy tylko mnie to dotyczy? Ostatni tydzień dużo przędłam . Przeglądając ostatnio swoje zapasy , wygrzebałam wełnę , farbowaną w tamtym roku. Niestety nie wiem co to jest. Była trochę zbita, przed przędzeniem musiałam ją rozlużnić. Postanowiłam zamienić ją w nieregularnego singla. Efekt bardzo miło mnie zaskoczył. Wełenki powinno starczyć na dość spory szalik lub otulacz.


 Nie pisałam o tym wcześniej , ale stałam się posiadaczką uroczego , małego , elektrycznego kołowrotka. Na razie spisuje się znakomicie. Szpule dość duże , spokojnie zmieści się 100 g wełny. Po miesiącu użytkowania będę mogła więcej o nim coś powiedzieć. 
Wczoraj przyszedł mi pomysł na nową wełenkę. Przejrzałam zapasy , wyjęłam  gręplarkę i stworzyłam ' śmieciowe baciki ' Już , kiedyś takie robiłam . Mają bardzo bogaty skład tj alpaka, lama, wielbłąd , odpadki jedwabne, wełna szkocka daje charakteru tej mieszance. Osobiście bardzo mi się podoba. Gotową nitkę pokażę za tydzień. Pozdrawiam serdecznie.

niedziela, 18 lutego 2018

Nowy projekt

Niestety jest dopiero w powijakach.. Postanowiłam w całości uprząść na niego swoją wełenkę. Wybór padł na Corriedale , które w ostatnim czasie namiętnie przędę. Projekt to kamizelka w stylu Fair Isle Ivy League. Ten projekt podpatrzyłam na blogu Kariny , kiedyś robiła go właśnie ze swojej wełenki. Wzór na kamizelce , składa się z sześciu kolorów. U mnie dopiero gotowe są dwa, które postanowiłam ufarbować do razu. Patrząc na zdjęcie kolor wygląda podobnie. Wszystko by było dobrze , ale z grubością chyba przesadziłam . Przędąc nitka wydawała mi się cienka , ale nie wzięłam tego pod uwagę , że corriedale pęcznieje po praniu. Zostaje mi wykonanie próbki po skończeniu wszystkich motków. Mam nadzieję jak użyję trochę grubszych drutów , mniej oczek to będzie dobrze. Bo jeżeli nie to następna wełna wyląduję w jednym z pojemników do póżniejszego przerobienia.


 Na drutach w dalszym ciągu sweter z książki Knitting from the north o nazwie Loki Jumper, który przerobiony będzie trochę po mojemu. Przede wszystkim robiony jest na okrągło a w pierwotnym projekcie jest zszywany. W tym projekcie zauroczył mnie wzór wrabiany , nie często spotykany, moim zdaniem taki nowoczesny niż inne wzory z którymi się zetknęłam w moich robótkach. Niestety jest pracochłonny, wymagający uwagi. Już mi się podoba. Pozdrawiam wszystkich , życzę spokojnej niedzieli.

niedziela, 11 lutego 2018

Corriedale w szarościach

Króluje u mnie w tym tygodniu na kołowrotku i to w ukochanych szarościach. Nitka navajo to mój ulubiony rodzaj skrętu. Na obecnym etapie na razie robię zapasy. Konkretnych planów na nią jeszcze nie mam. A już w kolejce do przędzenia biała i jasno-szara. Wybiegając trochę w przyszłość już wyglądam wiosny( zimy nie lubię). W planach mam uszczuplenie trochę moich zapasów wełnianych. A póżniej dzierganie w moim zielonym i ukwieconym ogrodzie. Ale to już w przyszłości. I mam nadzieję , że przyjdzie wiosna w tym roku wcześniej. Bo taka pogoda jak jest teraz działa na mnie destrukcyjnie. Po trzech tygodniach choroby , wreszcie doszłam do siebie. A było to przecież tylko zwykłe przeziębienie a w końcu zamieniło się na zapalenie oskrzeli. I już jest dobrze to najważniejsze. Z tych moich szarości marzy mi się sweter z wzorami wrabianymi, tylko trzeba ja ożywić kolorem . Jakim jeszcze nie wiem.
Uwielbiam te szarości :) Tu moteczki przed praniem, ale już mi się podobają.

 Skończyłam , również skarpety , zaczęte dwa tygodnie wcześniej. Takie trochę fikuśne, staram się uszczuplać moje wełenki skarpetkowe , ale to jest dopiero czubek góry lodowej. Zapasów mam co najmniej na 3 lata :) Z natury jestem chomikiem i mam spore ..... zapasy.


Pewnego mrożnego dnia do drzwi zapukał listonosz, przyniósł mi dwie nowe książki z których jestem bardzo zadowolona.    
 I właśnie na druty wskoczył projekt podpatrzony w jednej z n nich. Knitting North. Nie wszystkie mi się w niej podobają , ale na pewno , niektóre z nich zrobię.  Sweterek robię trochę po mojemu na okrągło , chociaż w orginalnym opisie , każda część osobno. Zdecydowanie wolę tak. Na drutach ponad 300 oczek , ma być lużno. Włóczka to mój ulubiony Nord z Dropsa , bardzo go lubię i polecam , druty nr 2 i 2,50. Czas pokaże co z tego wyjdzie. Pozdrawiam niedzielnie. Pa
 

niedziela, 4 lutego 2018

Przędę cienko

Cały tydzień pomimo choroby przędę.Brak pomysłu na nową robótkę skutkuję  tym, że powiększył mi się zapas wełny. Na pierwszy rzut poszła mieszanka typowa na skarpety " Cheviot z nylonem " wełna z charakterem , trochę podgryza nie dla wrażliwców. Przędzie się ją znakomicie i można wyciągnąć naprawdę cienką nitkę. Moteczki na razie zostaną w białym kolorze jak przyjdzie mi do głowy pomysł na kolor to zostaną " pomalowane.

Staram się prząść cienko, skręt navajo
Nie mając pomysłu na farbowanie , przędę w naturalnych kolorach , wełna argentyńska, brazylijska i wełna Zwartbles w niesamowicie pięknym kolorze gorzkiej czekolady , wpadającym w czerń.
Piękne naturalne kolory :)

 W końcu doszła do mnie , wyczekiwana książka Sarah Anderson " Spinners Yarn Designs " , którą dostałam w bardzo przystępnej cenie. Link księgarni książka. Ma dużo pomocnych rat, wiele ilustracji co w moim przypadku, będąc laikiem jeżeli chodzi o angielski bardzo przydatne. Na jej podstawie powstaną nowe niteczki. 
 Jeżeli chodzi o dzierganie nie ma za bardzo czym się chwalić:( coś zaczęłam i sprułam itd. Jedynie co można pokazać to skarpety , które już są prawie na ukończeniu. Nie mam coś dzisiaj głowy do pisania, ale obiecałam sobie że postaram się co tydzień , pokazać nad czym obecnie pracuję. Pozdrawiam w niedzielny poranek. Pa 

sobota, 27 stycznia 2018

Pracowite ferie

Tak były w pierwszym tygodniu , drugi już nie był taki dobry, ponieważ zmagałam się z przeziębieniem. I w końcu skończyło się zapaleniem oskrzeli. Obłożona stertą leków, syropem na kaszel, pisze ten post. Obok gorący kubek z herbatą z miodem i cytryną. Mam nadzieję , ze szybko postawi mnie to na nogi. Ponieważ snuję się cały dzień w piżamie, trochę śpię , trochę czytam zaległe lektury. I z doskoku przędę i dziergam. Dużymi efektami nie mogę się pochwalić, małżonek wygania do łóżka. Udało mi się skończyć typową mieszankę na skarpety tj. Cheviot z nylonem. Jest to wełna z charakterem nie dla delikatnej skóry. Mi wielbicielce wszelkich gryzaków bardzo odpowiada. Farbowanie bardzo energetyczne jak na tą porę roku. Wszelkiego rodzaju róże, bordo, malinowy jakie miałam pod ręką. Użyłam barwników Kakadu, Jaquarda. Skręt navajo odpowiedni na skarpety. ( powiem w sekrecie , że czekam na książkę na temat przędzenia o której napiszę następnym razem. Z recenzjo od innych zapalonych prządek warta kupienia.
Jedno farbowanie a nitka w jednym motku wygląda trochę inaczej

 Warto wspomnieć również o tym , że skończyłam partię alpaki przędzionej z surowego runa. Część pojechała już do właścicielki. Praca przy niej bardzo żmudna , wręcz nudna. Jeżeli chodzi o robótki na drutach udało skończyć mi się skarpetki z wzoru zaczerpniętego z pewnej angielskiej książki. Niestety tak to jest jak się kupuję , patrząc , tylko na okładkę. Powiem szczerze nic ciekawego, poza paroma wzorami , drugi raz bym jej nie kupiła.
 
Skarpety wzór z książki Op-Art
Mimo choroby i kilku zaczętych prac na druty wskoczyła nowa robótka w stylu Fair Isle , ale o niej postaram się napisać , więcej w kolejnym poście. Pozdrawiam wszystkich i zmykam do łóżka. Buziaki