wełna

sobota, 16 lutego 2019

Gwiazda z wełny estońskiej

Z której w połączeniu z cienką bawełną w kolorze szarym zrobiłam ten sweter na bazie koła. takie rozwiązanie podpatrzyłam na blogu Swetry Doroty. Było to dla mnie wyzwanie , gdyż nie było opisu jak to zrobić. Wzorowałam się na zdjęciach. Pokazana tam była rozeta ja wykorzystałam wzór serwetki , której element umieściłam na plecach. I bardzo mi się to podoba. Taka forma swetra jest o wiele wygodniejsza niż standardowy sweter z koła , ponieważ nie zsuwa się z ramion. Jeszcze chciałam napisać kilka słów o wełnie estońskiej. Pierwsze moje wrażenie było takie , że może trochę podgryzać co w moim przypadku , w ogóle mi nie przeszkadza. Jakie było moje zdziwienie jak po praniu ta włóczka się zmieniła, stała się miękka i nie taka szorstka jak w trakcie robótki. Dodatek bawełny , również zrobił swoje. Zdjęcia niestety tylko na manekinie , jeszcze nie mam odpowiedniej modelki , żeby ona mogła prezentować moje prace. Życzę wszystkim moim czytelnikom miłego wekendu. Pozdrawiam.




czwartek, 14 lutego 2019

Melanżowy ...

Ostatnimi czasy bardzo dużo robię na drutach nie nadążam z pisaniem postów. Głównym problemem , każdej dziewiarki są ogromne zapasy włóczek i ich resztek. tak samo jest u mnie. Walczę z ich wykorzystaniem , ale wiem ,że jestem na przegranej pozycji. Mogłabym robić np. skarpety przez cały rok na okrągło. To by się znudziło tak jak mi ostatnio. W grudniu zrobiłam masę skarpet i niestety na razie mam dość. Na dzień obecny powstają swetry. I właśnie w tym wykorzystałam resztki wełenek skarpetkowych i wełnę w trzech kolorach. Bardzo lubię taki rodzaj , można go skomponować z różnymi częściami garderoby.

 Oczywiście zrobiony bezszwowo na drutach. Osobiście nie wyobrażam sobie teraz zszywania dzianiny, czego bardzo nie lubię. Pozdrawiam w ten pochmurny dzień i mimo wszystko mam nadzieję, że będzie udany.

wtorek, 29 stycznia 2019

Alpaca Boucle

I dwie cienkie wełny skarpetkowe , melanżowe posłużyły mi do zrobienia tego kardigana. Przypomina bardziej płaszczyk niż sweter. Jest duży ciepły i mięciutki. Kolor szary jest przełamany delikatnym kolorem. Bardzo lubię takie dzianiny , którymi można się opatulić. Na wiosnę , może spokojnie zastąpić kurtkę. Mimo , że rzadko coś piszę na swoim blogu to jednak cały czas coś dziergam. Już nie długo pokażę następne moje prace, gdyż postanowiłam uszczuplić moje ogromne wełniane zapasy. Niestety zdjęcia są kiepskie , na pewno lepiej by wyglądały na osobie, może kiedyś uda mi się zrobić lepsze.


 Z innych robótek zrobiłam również skarpetki wzorem wrabianym, inspiracja ze strony Dropsa, już kiedyś robiłam takie w tej tonacji kolorystycznej. Idą na prezent , więc mają być kolorowe i żywe. 

sobota, 26 stycznia 2019

Z życia młodego serowara

Zbieram się znowu z napisaniem nowego postu jak sójka za morze. Dużo innych zajęć, ferie, dzieci. Od krótkiego czasu bardzo zainteresował mnie wyrób sera podpuszczkowego w domu. Nie miałam o tym pojęcia , ale od czego jest internet ? Masę informacji, zdjęć. Na początku zaopatrzyłam się w rzeczy potrzebne do wyrobu sera. Tj. podpuszczka, kultury bakterii, chusty serowarskie itd. Pózniej poszukałam , konkretnych przepisów. Oczywiście mam dostęp do świeżego mleka prosto od krowy z znanego miejsca. Pierwszym serem jaki zrobiłam był to ser ala Koryciński podpuszczkowy , krótko dojrzewający, był bardzo dobry, niestety nie mam zdjęcia , więc nie mogę pokazać jak wyglądał. Znalazłam również przepis na domową mozzarellę , która bardzo mi smakuje. Chciałam wam pokazać etapy jego wykonania i bardzo polecam do zrobienia jej , można użyć do niej mleka świeżego lub mleka pasteryzowanego w niskiej temperaturze tj do 74 stopni. W przypadku użycia takiego mleka potrzeba dodać chlorek wapnia, który wzbogaca mleko i jest dostępny w sklepach serowarskich w internecie.                                                                                                                         Etap 1                                                                                                                                                           Do zrobienia mozzarelli użyłam mleka prosto od krowy, dodałam do niego 20-30 ml soku z cytryny , wymieszać by zakwasić mleko, podgrzewam do temp. 32 stopni temp. jest bardzo ważna bo w takiej zadziała nam podpuszczka. Dodaję ją wg zaleceń producenta i mieszam delikatnie i odstawiam na 15 min by wytworzył się skrzep. Niestety nie zrobiłam zdjęcia jak wygląda w całości, przypomina zastygłą galaretkę :)Po ty czasie kroję skrzep na duże kawałki , delikatnie mieszam i podgrzewam do 43 stopni. ( pilnując temp.)


 Następnie powstały skrzep przekładam na sito lub druszlak, serwatki nie wylewam bo będzie nam jeszcze potrzebna. 


 Zostawiam chwilę by obciekł a serwatkę podgrzewam do 83 stopni. Skrzep dzielę na kilka części . 
 Za pomocą łyżki cedzakowej zanurzam pojedynczo każdy skrzep na 15 sekund w gorącej serwatce. 
 W między czasie zakładam jednorazowe rękawiczki bo skrzep po takiej kąpieli jest naprawdę bardzo ciepły. A nie chcemy poparzyć sobie rąk , jest on bardzo elastyczny jak plastelina i wyrabiamy go w rękach i składamy jak ciasto na chleb. Po takim wyrobieniu , jeszcze raz zanurzamy do gorącej kąpieli i znowu ugniatamy i formujemy w kulki 


 Po zrobieniu wszystkich kawałków , serwatkę nie wylewam tylko robię serek ricotta , ale o nim na piszę , kiedyś osobno. Mozarrellę można przechowywać w lodówce do tygodnia. Ja osobiście robię solankę i w niej zanurzam mój ser. Niestety nie wytrzymuje tyle dni , zostaje wcześniej zjedzony. Solankę oczywiście z soli niejodowanej. Ja daję na pół litra przegotowanej wody 1/2 łyżeczki soli, to już  zależy jaki preferujesz smak , można go nie solić.
 I to by było na tyle. Jeżeli chodzi o dzierganie i wełnę to coś tam powstaję pomału i już niedługo pokażę. Pozdrawiam wszystkich w te sobotnie popołudnie :)

niedziela, 23 grudnia 2018

Wesołych Świąt

Podobny obraz
zdj.z internetu
Witam serdecznie , jutro Wigilia spotkamy się w gronie swoich rodzin. Bardzo lubię ten czas, kiedy się nie śpieszymy , mamy czas na rozmowy dla rodziny. Niestety w dzisiejszych czasach bardzo nam tego brakuje na co dzień. Z okazji zblizających się Świąt , życzę wam spokoju, miłości i zdrowia bo myślę , że to najważniejsze. Wracając do bardziej przyziemnych spraw , znowu od miesiąca nic nie piszę , ale tak się złożyło. Moim postanowieniem noworocznym powinno być to , że będę tu zaglądać częściej . Myślę , że zobaczymy się po Nowym Roku. Pozdrawiam  

niedziela, 25 listopada 2018

Powrót

Zbierałam się od jakiegoś czasu , żeby reaktywować swój blog . Zacząć pisać, wrzucać posty systematycznie. Ten rok zmierza już ku końcowi, chciałam w jakiś sposób go podsumować. Obfitował w duże remonty i moje kłopoty ze zdrowiem. Nigdy nie pisałam o tym na blogu , ale od jakiegoś czasu borykam się z depresją. Jest to bardzo podstępna choroba. U mnie ujawnia się brakiem jakiegokolwiek zainteresowania , wszelkimi pracami ręcznymi. To był okres letnio- jesienny. Od jakiegoś czasu zauważyłam ,że pomału wracam do formy. Dużo dziergam , ale już nie przędę , chyba że z przymusu ( tzn na zamówienie ). W mojej głowie , kłębi się dużo pomysłów i mam nadzieję ,że niedługo ruszę z kopyta. Jeżeli chodzi o moją wełnę mam jeszcze spore zapasy, które mam nadzieję niedługo przerobić na konkretne projekty. Teraz obecnie , pracuję na konkretne zamówienia - zimowo-świąteczne. Po ich skończeniu ruszam z swoimi pomysłami. Jak to bywa w życiu miewam lepsze i gorsze dni. Nie chcę mi się wtedy , wychodzić , oglądać ludzi itd, wtedy oglądam projekty innych i szukam natchnienia. Mam nadzieję , że będziecie mnie wspierać w moich poczynaniach. I ten okres posuszy , wreszcie się dla mnie skończy i zmobilizuję do pracy. Na koniec , żeby nie było smutno , obecnie pracuję nad szalikiem z wzorami wrabianymi , motywy świąteczne. I mam wielką nadzieję , że uda mi się go skończyć przed Świętami. Pozdrawiam

Karina była inspiracją dla tego szala

sobota, 2 czerwca 2018

Magia wzorów wrabianych

Witam znowu po długiej nieobecności na moim blogu. Długo mi zeszło , żeby zebrać się za napisanie nowego postu. W moim życiu jak zwykle dzieje się bardzo dużo , ale mimo braku czasu znajdę chwilkę , aby zabrać się za to co lubię najbardziej. Jeżeli chodzi o przędzenie to na razie nie powstają nowe nitki , może wkrótce skończy się ten zastój. Ostatnio zapałałam ogromna miłością do wzorów wrabianych. Powstają namiętnie skarpety ( mimo wysokich temperatur ) Ostatnio zrobiłam takie :)
 Kolejne dwie pary powstały trochę wcześniej.

 Oczywiście nie tylko robię skarpety powstaje , również coś większego , czyli sweter rozpinany, robiony na okrągło i przecinany z zamkiem. I jeśli znudzi mi się praca nad nim , robię skarpety. Jak widać na zdjęciu , robótka juz jest prawie na finiszu. Bo ja oczywiście zamiast najpierw zrobić rękawy to ja przecięłam dzianinę i wszyłam zamek, wszystko ręcznie. Nie mówiąc o tym , że takie wszywanie to naprawdę mozolna praca. Robiąc to myślałam , że już długo takiego nie zrobię. A jednak ? Teraz na drutach kolejny taki projekt, który już nie będzie przecinany. Jaki będzie jego finalny wygląd to sama nie wiem , ponieważ moje projekty są tworzone z głowy i ulegają , różnym koncepcją w trakcie dziergania. 
Bardzo lubię takie połączenia kolorystyczne czyli szarości i różne dodatki.




 Tak naprawdę nie wiem kiedy powstanie następny post , ponieważ u mnie zaczyna się sezon remontowy. Pod koniec czerwca wymiana okien a pózniej przeróbka pokoju dzieciecego. Mam nadzieje ,że mi się uda coś wcześniej napisać i pokazać. Pozdrawiam wszystkich.