wełna

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fair isle. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fair isle. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 18 lutego 2018

Nowy projekt

Niestety jest dopiero w powijakach.. Postanowiłam w całości uprząść na niego swoją wełenkę. Wybór padł na Corriedale , które w ostatnim czasie namiętnie przędę. Projekt to kamizelka w stylu Fair Isle Ivy League. Ten projekt podpatrzyłam na blogu Kariny , kiedyś robiła go właśnie ze swojej wełenki. Wzór na kamizelce , składa się z sześciu kolorów. U mnie dopiero gotowe są dwa, które postanowiłam ufarbować do razu. Patrząc na zdjęcie kolor wygląda podobnie. Wszystko by było dobrze , ale z grubością chyba przesadziłam . Przędąc nitka wydawała mi się cienka , ale nie wzięłam tego pod uwagę , że corriedale pęcznieje po praniu. Zostaje mi wykonanie próbki po skończeniu wszystkich motków. Mam nadzieję jak użyję trochę grubszych drutów , mniej oczek to będzie dobrze. Bo jeżeli nie to następna wełna wyląduję w jednym z pojemników do póżniejszego przerobienia.


 Na drutach w dalszym ciągu sweter z książki Knitting from the north o nazwie Loki Jumper, który przerobiony będzie trochę po mojemu. Przede wszystkim robiony jest na okrągło a w pierwotnym projekcie jest zszywany. W tym projekcie zauroczył mnie wzór wrabiany , nie często spotykany, moim zdaniem taki nowoczesny niż inne wzory z którymi się zetknęłam w moich robótkach. Niestety jest pracochłonny, wymagający uwagi. Już mi się podoba. Pozdrawiam wszystkich , życzę spokojnej niedzieli.

sobota, 27 stycznia 2018

Pracowite ferie

Tak były w pierwszym tygodniu , drugi już nie był taki dobry, ponieważ zmagałam się z przeziębieniem. I w końcu skończyło się zapaleniem oskrzeli. Obłożona stertą leków, syropem na kaszel, pisze ten post. Obok gorący kubek z herbatą z miodem i cytryną. Mam nadzieję , ze szybko postawi mnie to na nogi. Ponieważ snuję się cały dzień w piżamie, trochę śpię , trochę czytam zaległe lektury. I z doskoku przędę i dziergam. Dużymi efektami nie mogę się pochwalić, małżonek wygania do łóżka. Udało mi się skończyć typową mieszankę na skarpety tj. Cheviot z nylonem. Jest to wełna z charakterem nie dla delikatnej skóry. Mi wielbicielce wszelkich gryzaków bardzo odpowiada. Farbowanie bardzo energetyczne jak na tą porę roku. Wszelkiego rodzaju róże, bordo, malinowy jakie miałam pod ręką. Użyłam barwników Kakadu, Jaquarda. Skręt navajo odpowiedni na skarpety. ( powiem w sekrecie , że czekam na książkę na temat przędzenia o której napiszę następnym razem. Z recenzjo od innych zapalonych prządek warta kupienia.
Jedno farbowanie a nitka w jednym motku wygląda trochę inaczej

 Warto wspomnieć również o tym , że skończyłam partię alpaki przędzionej z surowego runa. Część pojechała już do właścicielki. Praca przy niej bardzo żmudna , wręcz nudna. Jeżeli chodzi o robótki na drutach udało skończyć mi się skarpetki z wzoru zaczerpniętego z pewnej angielskiej książki. Niestety tak to jest jak się kupuję , patrząc , tylko na okładkę. Powiem szczerze nic ciekawego, poza paroma wzorami , drugi raz bym jej nie kupiła.
 
Skarpety wzór z książki Op-Art
Mimo choroby i kilku zaczętych prac na druty wskoczyła nowa robótka w stylu Fair Isle , ale o niej postaram się napisać , więcej w kolejnym poście. Pozdrawiam wszystkich i zmykam do łóżka. Buziaki

czwartek, 4 stycznia 2018

Podsumowanie czy postanowienia ?

Takie pytanie przychodzi mi do głowy pisząc tego posta. Z zamiarem jego napisania zbierałam się jak przysłowiowa " sójka za morze " od paru dni. Bo zastanawiałam się czy podsumować rok 2017 czy poczynić nowe ? Dylemat jest taki ,że 2017 , wcale nie był taki udany jak myślałam , ale może nie wracać do tego co  było ? I tu znowu kilka znaków zapytania , więc doszłam do wniosku , że skupię się na tym co jest teraz. Okres świąteczny i przednoworoczny nie był dla mnie zbyt udany , ponieważ , mój kręgosłup dał o sobie znać. I ten czas spędziłam na tabletkach i innych medykamentach. Miałam czas na ogólne przemyślenia , względem mojej twórczości. W tamtym roku zaniedbałam trochę swoje przędzenie ukochanych niteczek a bo ogród , dzieci i znowu kręgosłup . Teraz postanowiłam stworzyć więcej niteczek. W głowie już bardzo dużo pomysłów niestety stare zobowiązania z przed miesiąca dalej za mną się ciągną. Na prośbę znajomej obecnie przędę alpakę , ale nie moi drodzy z czesanki , tylko runo prosto z alpaki. Jest to bardzo żmudna i mozolna praca. Kto tego nie robił to nie wie. Udało mi się już przerobić około pół kilograma a drugie tyle przede mną.

 Oprócz przędzenia alpaki mam z dwie robótki zaczęte. Ostatnio bardzo zainteresowały mnie wzory wrabiane. I żeby pogłębić wiedzę. Poczyniłam sobie prezent Gwiazdkowy :) książkę  200 Fair Isle Designs jetem z niej bardzo zadowolona. Wzory przejrzyste , pokazane propozycje kolorystyczne. Akurat dla początkujących, poczyniłam wg niej już trzy projekty. 
Mój elementarz wzorów wrabianych




 Jednak najbardziej dumna jestem z szala , który zrobiłam w ciągu dwóch tygodni. Robiony na okrągło , jego długość to 2,45. Ekspresowo mi to poszło a klientka bardzo zadowolona.

 Moi drodzy , chyba już skończę na dzisiaj :) Miały być postanowienia a ja znów się chwalę. A może nie planować ? Życie i tak je skutecznie skoryguje. Pozostaje mieć tylko nadzieję , że chociaż część ich uda mi się zrealizować. Czego Wam  kochani i sobie życzę. I wszystkiego dobrego w Nowym Roku. ! Buziaki                       Ps. Coś sobie przypomniałam i muszę o ty napisać. Jedno najważniejsze postanowienie : Nie przejmować się rzeczami na które nie mamy wpływu. Amen :)

niedziela, 5 marca 2017

Skarpety i nie tylko.....

Tematem tego postu nie będą tylko skarpety , które ukończyłam nie dawno .
Jeszcze w trakcie pracy :)
Swoje musiały odleżeć bo zajęta byłam kamizelką w stylu Fair Isle. Niestety ona też czeka na dorobienie plis ( jak wiecie , nigdy nie miałam zamiłowania do cienkich włóczek , postanowiłam to zmienić , ale brak u mnie drutów w małych rozmiarach, więc takowe muszę zakupić, wtedy kamizelka doczeka się plis ) W obecnym czasie , bardzo dużo przede . W głowie mam jakiś zarys projektu na sweterek z wrabianymi wzorami , ale niestety koncepcja , może ulec zmianie. Dominującymi kolorami maja być szary jasny naturalny ( Lis polarny , chociaż powiem niezbyt dobrze mi się go przędzie i ta monotonia jest nudna ), wszelkiego rodzaju róże, ciemniejsze jaśniejsze, biały i czarny.
Będzie więcej różu :) Lis Polarny , Gotland biały zafarbowany i wełna Zwartbles



Różu zdecydowanie będzie więcej

Tak jak wspominałam wcześniej to zawsze , może ulec zmianie. Oczywiście musi odleżeć swoje i nabrać mocy :) Jeżeli chodzi o skończone skarpety z mojej wełny budniowej o której pisałam we wcześniejszych postach. Takie zwykłe , proste bez udziwnień. Zrobione od palców, rzędami skróconymi. Tak metoda najbardziej przypadła mi do gustu.





 Obecnie na drutach , następne skarpetki.
W roli głównej wełna przeze mnie farbowana , wyciągnięta z zapasów i szara kupna 100 % wełny.

 W roli głównej wełna ręcznie farbowana. Wracając do przędzenia to siadam do kołowrotka w każdej wolnej chwili , pomiędzy gotowaniem obiadu, odrabianiem lekcji z synem i ogrodem :) Własnie coraz cieplej na dworze , więc wzięłam się za sprzątanie i przygotowanie gruntu do zasiewów. W tym roku mam duże plany ale jak to z reguły bywa , życie je zweryfikuje. Pozdrawiam niedzielnie :)

poniedziałek, 27 lutego 2017

Fair Isle

Tak jak już pisałam we wcześniejszym poście zamarzyła mi się kamizelka w stylu Fair Isle , pełna koloru i wzoru. Technika tej robótki polega na dzierganiu w okrążeniach i cięciu dzianiny w określonych miejscach. Inspiracja do tego była oczywiście Karina , której prace to istne dzieła sztuki . Najbardziej z tego wszystkiego bałam się tego cięcia dzianiny , ale obyło się bez większych problemów. Najważniejsze w tym jest odpowiednie zabezpieczenie przed pruciem. W orginale były robione z wełny własnoręcznie uprzędzionej . I ja takowej użyłam . Jest to wełna z moich starych zapasów, w większości farbowana w łupinach orzechów. No i niesamowicie gryząca , ale mi to w ogóle nie przeszkadza. Będzie noszona na koszulę , więc nie powinno być to wyczuwalne. Kamizelka czeka jeszcze na dorobienie plis. Taki projekt to ogromne wyzwanie , ale i wielka satysfakcja. W głowie już kiełkuje pomysł na następny projekt. Na razie przędę wełnę z myślą o nim.


 

Tyle nitek trzeba schować :(


Tyle nitek zostało :)


Już po cięciu :)

sobota, 25 lutego 2017

Kolorowo i co dalej ?

Pogoda za oknem nie napawa optymizmem. Brak kolorów , szaro-buro działa na niektórych bardzo negatywnie :( Miedzy innymi na mnie , niestety. Żeby umilić sobie czas oczekiwania na wiosnę , uprzędłam kilka nowych nitek . Co z nich będzie ? Jeszcze nie wiem, na razie chodzi mi po głowie , wzór wrabiany ? O ty pózniej : Na pierwszy ogień idzie moja nowa wełenka w kolorze szafirowo-zielono - niebieskim. Było to nieprzewidziane farbowanie , ponieważ nitka już była zafarbowana na niezbyt udany zielono-żółty kolor. W ogóle nie miałam na nią pomysłu , więc buch do gara gdzie rozpuściłam barwnik szafirowy , niebieski i ciut błękitnego i efekt końcowy bardzo mi się podoba. Do zrobienia nitki użyłam wełny pod nazwą Romney Skandynawski , wełna z charakterem , lekko podgryzająca z włoskiem. Uwielbiam takie wełny niż np merynos . Ja po prostu muszę czuć tą wełnę na sobie i gryzienie mi w ogóle nie przeszkadza. Tym razem skręciłam dwie pojedyncze nitki , czyli zwyczajna 2 ply , WPI 27 , 175 g - 675 m




 Drugą niteczką , zrobioną w ostatnim czasie są gradienty uzyskane w połączeniu trzech barwników : wiśniowy , różowy  i dziki róż. Efekt też nie zamierzony i chyba nie do powtórzenia. Najbardziej ekscytuje mnie moment oczekiwania jak wyjdzie zafarbowana wełna. Nigdy nie wiesz jaki będzie efekt końcowy i to w tym wszystkim jest najlepsze. I z reguły takie barwienie jest nie do powtórzenia. Niteczka została zrobiona z wełny nowozelandzkiej , skręt navajo 230 g -849 m WPI 26




 Jeszcze wspomnę na koniec o pewnej technice robienia na drutach , która mnie bardzo zafascynowała tj. Fair Isle o której możecie poczytac i pooglądać na blogu Kariny Fair Isle . Poczyniłam już pewne próby , ale o nich napiszę na pewno w następnym poście. Jeszcze powiem , że prace Kariny to istne dzieła sztuki. To by było tyle na dziś. Pozdrawiam , miłej soboty. 
Moje pierwsze nieśmiałe próby - oczywiście moja wełna w roli głównej